Strona główna

Zaopiekować się rażącą głupotą

2010.07.20 | Tagi: , ,

Wydawało się, że po katastrofie samolotu z parą prezydencką na pokładzie („Nikt nie przeżył katastrofy samolotu prezydenckiego”) poza ewentualnie nie do końca komfortowymi odczuciami co do mediów („Biznes to biznes”) będzie spokój aż do wyjaśnienia przyczyn.

Tymczasem, wiele osób zajęło się wyjaśnianiem katastrofy (np. „Topologia zbrodni”). I może nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie to, że wiele wniosków jest konstruowanych pod tezę o zamachu na podstawie, moim zdaniem, czasem dość wątpliwych przesłanek. W tej sytuacji coraz popularniejszy zaczyna być „Dlaczego Nie Napalm”. Blog, którego autor w prostej formie i ze wskazaniem źródła wyśmiewa te wypowiedzi, które są nie tylko dziwne czy niespójne, ale czasem wręcz niezgodne z ogólną wiedzą z dziedziny fizyki. Mogłoby się wydawać, że praca autora jest zrozumiała, a jednak okazuje się, że budzi kontrowersje. Korzystając z tego, nie ma co ukrywać, że znam autora postanowiłem zadać mu kilka pytań dotyczących jego projektu.

Dlaczego Nie Napalm

HJ: Witaj! Nie jest problemem sprawdzić, wchodząc na „Dlaczego Nie Napalm”, kim jesteś i czym się zajmujesz. Mimo to, poproszę Cię abyś się przedstawił i może opowiedział coś o sobie.
DNN: Czym się zajmuję na co dzień, jak sam zauważyłeś, łatwo sprawdzić. W tym przypadku lepiej jednak będzie wspomnieć o tym, że – już nie wiem od jak dawna – interesuję się lotnictwem. Od kilku lat „latam” na VATSIM, a od roku – już „w realu” – na szybowcach.

HJ: Skąd pomysł na „Dlaczego Nie Napalm”? Dlaczego akurat wybrałeś do tego kadry z filmów Monty Pythona?
DNN: Pomysł powstał z buntu przeciw głupocie, rażącej nierzetelności i ignorancji oraz z nieakceptowania braku konsekwencji w epatowaniu nimi. Twórcy tych absurdalnych teorii kiszą się w sosie podobnie paranoicznych jednostek uniemożliwiając jakąkolwiek pozaspiskową polemikę. Pomyślałem więc, żeby uderzyć w sposób dla mnie lekki, a dla dawców cytatów bolesny: poczuciem humoru. Bo głupota najbardziej boi się drwiny.
Pomysł bloga, w którym wypowiedzi na temat katastrofy – przepraszam – zamachu, zostają włożone w usta bohaterów skeczy Monty Pythona wydaje się mi niezwykle naturalny. W końcu złączenie ze sobą dwóch absurdów wydaje się idealne. A sama nazwa przyszła mi do głowy w trakcie rozmowy z Tobą – gdy usłyszałem o bombie termo-barycznej od razu powstało mi w głowie pytanie: „a dlaczego nie napalm?”.

HJ: Spotykasz się z zarzutami, że nie wyjaśniasz bezsensowności cytowanych wypowiedzi. Dlaczego tego nie robisz na „Dlaczego Nie Napalm”? Czy nie byłoby lepiej objaśniać przy okazji? A może grupie odbiorców Twojego bloga nie jest to potrzebne?
DNN: Nie robię tego, gdyż ten blog nie temu ma służyć. Jest wiele miejsc, gdzie znaleźć można wiedzę z tej dziedziny. Przede wszystkim forum lotnictwo.net.pl. Jest też blog Airborne, na którym autor – pilot – w przystępny sposób tłumaczy wiele lotniczych zagadnień związanych z katastrofą. Te dwa adresy przychodzą mi do głowy na szybko. Jest tego zapewne o wiele więcej, ja sam wiedzę na temat systemów nawigacyjnych, procedur lotniczych itp. czerpałem m.in. z podręczników (manuali) do samolotów i innej dokumentacji lotniczej (miało to związek ze wspomnianym wcześniej „lataniem” na VATSIM, gdzie znajomość tych zagadnień jest bezwzględnie wymagana).
Czemu tego nie robię? Bo wierzę w inteligencję odbiorcy. A przynajmniej zmuszam go do refleksji: „dlaczego mówienie o instalowaniu systemu ILS w jeden dzień jest śmieszne?”. Po chwili spędzonej w Google można znaleźć odpowiedź. Takiej refleksji nie wzbudza lektura żadnego z tekstów „dziennikarzy śledczych” – jak czasem siebie nazywają – gdyż tam brednie przekazuje się pod pozorem pełnego i rzeczowego zbadania zagadnienia.
A czy takie właśnie potraktowanie sprawy jest potrzebne odbiorcom mojego bloga? Nie wiem, nie znam wszystkich. :)

HJ: Czy nie obawiasz się, że możesz zostać oskarżony o próbę pokazania się – lansowania – poprzez żerowanie na ludzkiej tragedii?
DNN: Oczywiście, że mogę zostać o to oskarżony, ale się tego nie boję. Przede wszystkim, nie żeruję na ludzkiej tragedii, tylko na ludzkiej głupocie. Chociaż, jakby się nad tym chwilę zastanowić, wychodzi jednak na to samo…
Zwróć uwagę, że drwię z cytatów, z wypowiedzi. Dużo większego żerowania na tragedii dopatruję się u tych, których cytuję. W zupełnie beztroski sposób naginają wypowiedzi, przeinaczają fakty dotyczące konkretnych osób i zdarzeń z ich życia. Bo jak określić wrzucenie na bloga zdjęć ciał ofiar katastrofy, by bez ładu i składu „udowadniać” na nich rzekomy fotomontaż? Jak w takiej sytuacji mają czuć się rodziny zmarłych widocznych na zdjęciach, do tego w kontekście zabawy, którą uprawia jeden z drugim „ekspert” z bożej łaski?
Autorzy teorii spiskowych, biorą również na siebie odpowiedzialność za społeczne, negatywne oddziaływanie tychże. W pewnym sensie, niwelowanie tego wpływu również leżało u podstaw założenia „Dlaczego Nie Napalm”.

HJ: Pomysł na koszulki („#dlaczegonienapalm chcielibyście takie?”) nie jest przypadkiem próbą podkręcania popularności? Czy to nie chęć wyciśnięcia ile się da w statystykach?
DNN: Pomysł powstał spontanicznie i możliwe, że nic z tego nie wyjdzie. To będzie zależało tylko i wyłącznie od mojej determinacji w tym względzie. I – prawdę mówiąc – nie mam pojęcia jak miałoby to znacząco wpłynąć na liczbę odwiedzin na stronie.

HJ: Przygotowanie każdego wpisu na „Dlaczego Nie Napalm” wymaga sporo pracy: wyszukanie kolejnej wypowiedzi, dobranie kadru z filmu, dodanie linka do źródła cytowanej kwestii. Nie szkoda Ci czasu na to?
DNN: Nie można traktować każdej działalności nieprzynoszącej wymiernych korzyści materialnych w kategoriach „straty czasu”. Jako hobbysta sam dobrze o tym wiesz:) Poza tym mi – jako fanowi Monty Pythona – znalezienie kadru nie zajmuje zbyt wiele czasu, a do tego miło sobie przypomnieć dawno niewidziane skecze. Zaś znalezienie cytatów jest rozrywką w stylu oglądania na YouTube filmików z przewracającymi się ludźmi i podobne odnosi się wrażenia (rozweselenia, zażenowania, niedowierzania…). Ale cały czas mówimy o pewnego rodzaju rozrywce, nie „obowiązku”. No i to naprawdę wciąga, w pewnym momencie ciężko przejść bezkarnie obok leżącej gdzieś na czyimś blogu rażącej głupoty. Trzeba się nią wtedy odpowiednio zaopiekować:)

HJ: Czy poziom niektórych wypowiedzi wyjaśniających katastrofę nie powoduje u Ciebie intelektualnego dyskomfortu?
DNN: Jeśli mówimy o tych, które wziąłem jako cytaty, to wszystkie. Ten blog powstał jako antidotum na to niemiłe uczucie i z tego co wiem, wiele osób również tak go traktuje.

HJ: Popularność „Dlaczego Nie Napalm” rośnie, pojawiają się już dyskusje w komentarzach. Ty jednak się do nich nie włączasz. Dlaczego?
DNN: Dlatego, że moja rola na tym blogu jest inna: przedstawiam spiskowe teorie w krzywym zwierciadle. Nie chcę uzasadniać, tłumaczyć, usprawiedliwiać, wchodzić w ostre polemiki… Myślę, że takie postawienie sprawy korzystnie wpływa na odbiór kolejnych „odcinków”.

HJ: Najbardziej dotąd kontrowersyjną notką na „Dlaczego Nie Napalm” było zacytowanie wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego, brata tragicznie zmarłego prezydenta. Czy to na pewno w porządku? Czy odniesienie do wypowiedzi, którą prezes PiS wypowiedział pod wpływem emocji nie tylko politycznych, ale przede wszystkim ludzkich, miało sens?
DNN: Ta wypowiedź była prywatną i emocjonalną do momentu, gdy Jarosław Kaczyński postanowił użyć jej w rozgrywce politycznej. Od tego czasu te słowa – które w mojej opinii powinny zostać między Kaczyńskim i Sikorskim – stały się elementem cynicznej politycznej gry. Niech nikt nie oczekuje, że będę miał większy szacunek dla jego osobistej tragedii niż on sam.
Wypowiedź ta znalazła się na blogu dokładnie z tego samego klucza jaki obowiązuje w przypadku każdego innego wpisu: zawiera w sobie wystarczającą dawkę absurdu i paranoi.
Od początku postawiłem na apolityczność tego bloga. Nie ma żadnych odniesień do politycznego aspektu rozważań o przyczynach tragedii, nie mam zamiaru zajmować się np. tematem krzyża pod pałacem prezydenckim. To, że w cytatach królują autorzy spod jednego sztandaru, jest tylko i wyłącznie ich zasługą. Nie będę miał najmniejszego problemu z posłużeniem się cytatem osoby kojarzonej z inną frakcją polityczną, jeśli tylko spełni warunki, o których wspominałem wcześniej.

Skoro mówimy o zasadach „Dlaczego Nie Napalm” – przywiązuję dużą uwagę do niemanipulowania cytatami, w ostateczności do ograniczonej ingerencji, nie zmieniającej jednak sensu oryginalnej wypowiedzi. Jak wiesz, wszystkie wpisy są linkowane do oryginalnej wypowiedzi. Kwestia uczciwości jest tu bardzo istotna. Śmiejmy się z cytatów, nie z ludzi. „Dlaczego Nie Napalm” nie jest też cenzurowany. Sprawia to, że czasem przedstawianie rzeczywistości w krzywym zwierciadle nie kończy się tylko na screenie z Monty Pythona, a przenosi się na komentarze. Bo jeśli ten blog jest o braniu odpowiedzialności za własne słowa, to dotyczy to również komentarzy.

HJ: Jaka przyszłość czeka „Dlaczego Nie Napalm”? Katastrofa zostanie w końcu wyjaśniona, co potem? Może planujesz podobne projekty w innych tematach?
DNN: Czasem faktycznie mam ochotę na rozszerzenie zakresu bloga, bo rzeczywistość dostarcza cytatów z rożnych aspektów życia. Ale – mówiąc wprost – to chyba się mi po prostu nie chce. Boję się też tego, że „Dlaczego Nie Napalm” w swej obecnej postaci ma przed sobą długi żywot i zapewne dużo szybciej znudzi się mi prowadzenie go, niż zabraknie świeżych materiałów. Nie sądzę, żeby zwolennicy teorii spiskowych zaakceptowali wyjaśnienie, które by ich zadowoliło. Dalej więc będą doszukiwać się sterowców, laserów i podziemnych fabryk pod wrakiem.

HJ: Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia z tym oraz z kolejnymi projektami.
DNN: Również dziękuję.

O „Dlaczego Nie Napalm” pisze także Wojtek Orliński: „Prawda o Smoleńsku”.

Ilustrację przygotował autor bloga „Dlaczego Nie Napalm”.

1 komentarz | « Nowszy artykuł | Poprzedni artykuł »

2010.07.21, 11:06
Thuringwethil napisał:

Prędzej klatki w skeczach się skończą, niż głupota ludzka umrze :)

Skomentuj

Dozwolone tagi: <a href="" title=""> <abbr title=""> <cite> <i> <b> <strong>

Komentarze są moderowane. Mile widziane wpisy wnoszące nowe,
ciekawe informacje do tematu lub wskazujące ewentualne błędy merytoryczne.